najlepszy przyjaciel.
ledwo postawił nogi na podłodze, usłyszał głos:
-dzień dobry grzesiu!
-cześć zmęczenie.
- może położysz się jeszcze na chwilę?
- nie, dzięki, muszę wstawać.
i tak spędzili kolejny dzień razem. przy śniadaniu odbierało mu apetyt a podczas pracy mąciło głowę różnymi myślami. popołudniu trzymało mu ręce z dala od wszelkich obowiązków a wieczorem delikatnie kładło palce na jego powieki.
przed snem zapytało:
- to co? widzimy się rano?
- obawiam się, że tak.
gmt 2010-08-11 23:05:02
skomentuj (2)
tytuł srytuł.
znowu.
napisałem. przeczytałem. skasowałem.
przepraszam.
miało być o pomarańczkach, co wciąż smakują tak samo. o życiowych zakrętach, zmianach i przemianach. o wychodzeniu na prostą a raczej o skręcaniu w prawo (albo w lewo - nie wiem, nie potrafię tego zakumać. jestem leworęczny i zawsze mi się to myli). i o tym, że ja jak brodzik co w serialu do domu wróciła i że jak tommy lee jones... w ściganym!
miałem też dziękować. za różne głupoty - życiu za ludzi, ludziom za życie.
i tobie, nomenomen w szczególności. chociażby za te smsy sprzed tygodnia. niby nic, niby przypadkiem a jakby przez kogoś zesłane. akurat w ten dzień.
nieważne, nie ma coś się tu rozczulać, bo jeszcze musisz zasłużyć (;P)
generalnie to wszystkim dobranoc. i czekam na te setki komentarzy.
gmt 2010-07-28 01:03:49
skomentuj (8)
Karuzela.
Karuzela, karuzela
Świat się kręci i umiera
Słońce świeci, słońce gaśnie
Będzie ciemniej albo jaśniej
Albo i nie będzie. W ostatnich dniach szczególnie dotkliwie odczuwam przyspieszenie karuzeli oraz tego, że nie koniecznie musi być jaśniej.
Jednego dnia można odwiedzić trzech weterynarzy (kot mi się zatruł, skurwisyn jeden) tylko po to, żeby następnego dnia odwiedzić czwartego. Można też napisać pięć kolokwiów w ciągu czterech godzin nie mając pojęcia o czym się pisze. Między tymi dniami można siedzieć i robić różne dziwactwa do piątej a można też tych dziwactw nie robić i iśc na kebonga o pierwszej. Można też nie iść na kebonga i po prostu położyć się spać, tylko po to, żeby ktoś tak rano rano budził Cię z niemiłosiernym zacięciem powodując straszne rozdrażnienie, irytację i ogólnie pojętego wkurwa. Jakby nie można było pospać sobie jeszcze tych paru minut...
Standardowo można też robić zatrute koktajle i ponosić tego konsekwencje przez parę dni.
Co do zatruć kota, to nie polecam - cholernie kosztowne hobby. Kto by pomyślał, że badanie krwii kota kosztuje 120zł...?!! Nie mówiąc już o kroplówce i kosztach innych mniej ogarniętych zwierzęcych lekarzy.... Burżujstwo. Z drugiej strony...ileż to frajdy! Karmienie kota strzykawką gdy rzuca się i pluje dookoła...cięcie plastrów żyletką z maszynki do golenia w celu zdjęcia welfromu z łapy (oczywiście wyrywanie się kota w cenie)...czyszczenie obsikanej kanapy....pysznie!
Co do słowa "pysznie" - bardzo mi się podobało jak jeden z moich znajomych, po tym jak dowiedział się, że nie zaliczył laboratorium fizyki powiedział "czuję się niepyszny". Te słowa chyba najlepiej wyrażały stan w jakim się wtedy znajdował.
Sądzę, że niepyszny był również mój kolejny koktajl. Że też człowiek nie uczy się na błędach.... Tym razem usłyszałem, że to ja mam się wyprowadzić. Ehhh....jakoś tak sinusoidalnie...
Mimo tego czuję, że mam dzisiaj dzień (noc) wyjątkowej aktywności umysłowej. Na przykład taki moduł w kołach zębatych. Powiedział Wam ktoś kiedyś co to w ogóle jest? Bo mi nie. Każdy mówi tylko, że jest to stosunek średnicy do liczby zębów. To ja postanowiłem, że skoro tak, to sam sobie to zdefiniuję. No i zdefiniowałem.
"Moduł koła zębatego jest to parametr określający rozkład zębów na kole." Genialne w swojej prostocie.
Ah, nie mogło się przecież obyć bez komentarza dzisiejszego meczu:
Jeb*ać sędziego! I całą rodzinę jego!
Jeeeeb*ać sędzieeeeeeEEeego i całą rodzinę jeeeeEego!
Tak śpiewali na ulicach dzisiaj :)
gmt 2008-06-13 03:59:39
skomentuj (2)
zatruty koktajl.
zrobiłem jej koktajl, taki z mleka i truskawek, w ładnej szklance, ze słomką, pzybrany truskawką. najładniejszą jaka była.
spróbowała, z uśmiechem powiedziała, że pyszny i że wypije później, bo teraz się śpieszy.
a potem usłyszałem już tylko, że mam mnie dość i że zachowuję się jak palant.
a potem już nic, czasem tylko docinki.
teraz chce sie wyprowadzić, nikt nie wie czemu.
"You can never hold back spring
You can be sure that I will never
Stop believing"
gmt 2008-05-30 15:04:34
skomentuj (1)
Our ideas can get quite ill.
Or maybe about the words
And the absurd and the disturbs
That we exchanged when you were here
What places we can travel to
And how to get there
India Philippines Cuba Brazil
Our ideas can get quite ill
Our ideas can get quite ill.
gmt 2007-12-21 20:49:31
skomentuj (0)
O pół ciuta...
Czasem by się chciało, żeby to wszystko było łatwiejsze...tak chociaż o pół ciuta...
...3 godziny, kubek kawy, 5 kubków hopcoli, 6 papierosów i jakieś 55 piosenek później...
Chyba się tak jednak nie da... cały semestr w jedną noc to zdecydowanie za dużo.
Idę spać.
gmt 2007-03-23 06:05:06
skomentuj (4)
W.O.R.K.
od kilku dni należę do projektu o skrócie W.O.R.K. Pełna nazwa tego projektu brzmi: Wspaniała Okazja Ratująca Koryto, czyli po prostu... robota :)
dobra, wiem, chciałem wymyślić coś fajnego, nie wyszło, każdemu się zdarza :P ogólnie rzecz biorąc chodzi o to,że dostałem pracę.
tak...pracę...haha! mam pracę!!! robota! pieniądze! jedzenie! łiiii...!
nie, no dobra, żartowałem, aż tak źle nie jest :) ale kasa się przyda zawsze i wszędzie, to chyba każdy przyzna.
a co to za praca? hmmm...najlepiej określi to chyba zwrot "weź, spierdalaj, pozamiataj!". ale to tylko tak groźnie brzmi. ogólnie jest dobrze - chodzę po sali, zbieram kufle, sprzątam przed i po, obijam się i palę papierosy (chociaż już nie palę ;D) a oficjalna nazwa to "pomoc barowa"...
gdzie? w regulaminie pracy napisali "najfajniejszy klub stolicy" :) nazywa się fresh, albo the fresh(?) nie wiem, nie ważne zresztą. znajduje się przy pomniku lotnika, za stadionem skry, gdzieś pomiędzy ziemią a piekłem, czyli w pomieszczeniach podziemnych :)
a jak jest? dobrze jest :) duuuuuuuuużo futerka (ale znowu nie aż takie och ach! ;)), czerwone sofy, tak samo zresztą czerwone jak te futerko. no i jak ściany :)
muzyka. tylko dla takich gości jak ja - przechodzące całe ciało bity, wyłącznie dla prawdziwych czarnuchów. :PP
aaaaa...no i oczywiście multum kobitek, jak to mówi dawid - tych bardziej, a jak to mówię ja - takich co by je... no, każdy wie, co by je... :)
a z innej beczki?
szczurka mamy! adoptowaliśmy :) ogłoszenie znalazłem całkiem przez przypadek w internecie. ma 6 miesięcy a na imię mu tofik :) razem z tofikiem babka dała nam dwupiętrową klatkę, jedzonko, ściółkę i takie tam. jak to grzesiek powiedział "dla samej klatki się opłaca" ;)
ogólnie to chyba całkiem spoko z niego gość, tylko jeszcze chwilowo troszkę się boi, ale z każdym dniem jest już coraz lepiej :) (chodzi o szczurka, nie o grześka ;P)
coś jeszcze...? hmmm... hm hm hmmmm... tak! przestałem pić! :D
i palić! :D
znaczy, nie to, żeby tak wszystko naraz i od razu. czasem się zdarzy. ale nie na codzień. nawet rzadziej niż trzy dni! :D i zazwyczaj kończy się na jednym piwku (no i do tego jednym papierosku :))
o kurka! zapomniałbym! uczyć się zacząłem! serio! serio serio!! tak średnio półtorej, dwie godzinki dziennie. i na wykłady wszystkie chodzę :) tak, też momentami w to nie wierzę, ale idzie się przyzwyczaić do tej myśli :) i chodź czasem budzę się w nocy z krzykiem, cały spocony i zdezorientowany, to jednak gdy spojrzę na biurko to wszystkie moje notatki są na swoim miejscu :) a właśnie! same notatki... pokupowałem koszulki, dorwałem jakąś teczkę i kupiłem takie kartki jak do segregatora. no i segreguję :) każdy przedmiot oddzielnie, w odpowiednią koszulkę w odpowiedniej kolejności :)
ojaciepierdziele! chyba się trochę rozpisałem. no nic, w takim razie będę kończyć, bo nikomu się czytać nie będzie chciało :)
tak więc trzymajcie się, wielkie pozdro i wielkie joł dla wszystkich prawdziwych megamadafakagangstaczarnuchów! (takich jak ja ;P)
gmt 2007-03-04 13:24:35
skomentuj (5)